środa, 4 listopada 2020

Z pamiętnika biżuteryjki. Trudny powrót.

 Co się zmieniło odkąd kilka lat temu przerwałam pracę rękodzielniczą?

Wracam do – że tak to ujmę - mojej działalności biżuteryjnej. To wracanie jest bardzo rozciągnięte w czasie i trudne, dlatego, że przerwa była długa: kilkuletnia i całkowicie się od rękodzielnictwa oderwałam. Wracam więc ale czasem się czuję, jakbym zaczynała od nowa. To, co mam ze sobą to narzędzia i pewne już doświadczenie ale wiele się od czasu poprzedniej działalności zmieniło…


Sklepy, w których się zaopatrywałam.

Zszokowało mnie, jak wiele moich ulubionych sklepów z elementami do biżuterii przestało istnieć, kolejne zmieniły się tak bardzo, że w tej chwili nie kupię w nich nie tylko ulubionych – nie kupię w nich żadnych srebrnych elementów. Musiałam poszukiwać nowych miejsc zakupu ale ogólnie oferta elementów srebrnych w sklepach się zawęziła. Jestem niepocieszona, bo prawie nigdzie nie mogę znaleźć ulubionych srebrnych przekładek w kształcie kwiatków czy zawieszek.

Ceny

Nikogo nie zdziwi, że ceny wzrosły. W porównaniu z ceną około 10 lat temu kostka ulubionej masy plastycznej kosztuje co najmniej dwukrotnie więcej. O całej reszcie już nie będę się nawet rozpisywać.

W związku z powyższymi musiałam znaleźć nowe sklepy i tu niby nie ma problemu, bo w obecnych czasach wystarczy wiedzieć, co się chce kupić i mieć wystarczającą po temu ilość funduszy. Próbowałam też nieco tańszych zamienników produktów, których dotychczas używałam - i tu poległam. Zamienniki są i owszem ale jednak PRAWIE TO SAMO to jednak nie TO SAMO a czasem nawet zdecydowanie NIE TO SAMO i robi tak wielką różnicę, że nie warto. Dla niewielkich oszczędności nie warto obniżać jakości.

Doświadczenie

Niby doświadczenie i umiejętności zostały. Jednak trzeba było to i tamto sobie przypomnieć i ponownie przyzwyczaić palce do tego rodzaju pracy. Trzeba też było z pokorą stwierdzić, że jednak nie wszystko na temat pracy z masami plastycznymi wiem. Życie postanowiło sprowadzić mnie na właściwe tory i nauczyć pokory. Pewna tego, że moja wiedza w temacie jest absolutnie wystarczająca zaczęłam kupować np. nowe niesprawdzone wcześniej marki lakierów (no bo niby wiem, jaki typ lakieru do mas polimerowych) i się okazało, że wiem niewiele a te kilka lat temu miałam po prostu ogromne szczęście trafiać na lakiery dobrze „współpracujące” z modelinami. To nowe doświadczenie kosztowało mnie kilka pięknych par kolczyków jesiennych, co się równa ogromnemu nakładowi czasu, energii i serca. Jestem jednak dzięki temu bogatsza o nowe doświadczenie – czasem taki krok do przodu musi kosztować.

Wiele produktów i metod, które do tej pory mnie nie zawodziły – teraz zawodzą. Bo produkt nawet taki, jak papier do pieczenia jest obecnie inny niż 10 lat temu i nie zawsze da się na nim wypiec masę tak, by miała gładki rewers. 

Zbieram te nowe doświadczenia i uczę się odnajdywać w obecnej rzeczywistości. Wyciągam wnioski, dokładam do nich wnioski z pracy w latach poprzednich. Taka perspektywa czasowa pozwala spojrzeć na wiele spraw bardziej obiektywnie. Nie chcę popełniać tych samych błędów zarówno technicznych, jak i sprzedażowych. Zaczynam zwracać uwagę na kwestie, do których wcześniej nie przywiązywałam uwagi. Robię takie generalne porządki.

Mam nadzieję, że niedługo ruszę z kopyta a Każdemu kto wraca życzę owocnego i dobrego powrotu. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)