poniedziałek, 2 lipca 2018

Dlaczego powstał pewien naszyjnik, czyli skutki nieprzemyślanego zakupu ;)


Pewnie co najmniej raz zdarzyło się komukolwiek z Was kupić coś, bo po prostu "takie śliczne". 
Bez zastanawiania się czy teraz jest to potrzebne, czy będzie pasować do wnętrza czy innych elementów garderoby. 
Po chwilowej euforii nadchodzi refleksja, pojawiają się przebłyski rozsądku i myśli w stylu: 
"I co ja z tym teraz zrobię?", "Do czego to założyć?", " Gdzie postawić?"
W podobnych okolicznościach kupiłam cyrkonię z naszyjnika na zdjęciu. Nawet za zielenią nie przepadam, nikt nie zamówił biżuterii, do której miałabym ją wykorzystać. Po prostu pięknie się prezentowała na zdjęciu i żal było nie kupić. W rzeczywistości prezentowała się jeszcze okazalej ale okazało się, że nijak pomysłu nie mam co z nią począć, do czego wykorzystać. 
Co jakiś czas wyjmowałam ją ze skrzynki z elementami do biżuterii i podziwiałam to, jak się mieni. Po czym pieczołowicie zabezpieczałam i znów chowałam na kolejne tygodnie, miesiące... Lata...

Przeleżała tak około 7 lat. W końcu: eureka! Natchnienie. Postanowiłam tej okazałej cyrkonii dać lekką aczkolwiek elegancką oprawę, by nie obciążyć całości ale zachować stylowy charakter. Taki był plan. 
Jak sądzicie - udało się?

Naszyjnik dostępny: TU



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)