środa, 21 marca 2012

Jak to na warsztatach było...

Pamiętacie post, w którym cieszyłam się z wygranej
 w konkursie karnawałowym zorganizowanym przez Leonasch?
Nagroda była do wyboru: jedną z opcji były jednodniowe indywidualne 
warsztaty w pracowni Leonasch. 
Nie mogłam nie skorzystać z możliwości wzięcia udziału w takich warsztatach,
ponieważ trochę próbowałam swoich sił w technice art clay.
Na warsztaty stawiłam się w ubiegłą sobotę. 
Na miejscu czekała niezwykle otwarta i sympatyczna organizatorka,
 przytulna pracowania i mnóstwo słodkości i nie tylko
 - mających być antidotum na nagły głód.
Spotkanie okazało się nader owocne: 
 Przebieg spotkania był całkowicie dostosowany do tego,
 czego chciałam się nauczyć.
Leonasch cierpliwie i wyczerpująco odpowiadała na wszystkie moje pytania, 
skrupulatnie wyjaśniała i pokazywała co i jak.
  Dzięki temu uświadomiłam sobie mnóstwo spraw,
 o których nie miałam pojęcia, poznałam kilka sposobów na srebrną glinkę.
Leonasch jest osobą posiadającą specyficzne i ciekawe podejście do techniki, 
niezwykle od siebie wymagającą, 
dzięki czemu jej prace prezentują wysoki poziom, 
zarówno w art clay jak i lutowaniu.
Mogłam też zobaczyć wyposażenie warsztatu, 
narzędzia których nie znałam, a które znacznie ułatwiają obróbkę prac.
W międzyczasie raczyłam się babeczkami i zjadłam pyszne tiramisu :)
Na koniec dostał mi się wisiorek autorstwa Leonash
 (zdjęcie powyżej - zazdrościć i podziwiać), 
razem z kilkoma kamieniami ozdobnymi, 
bez których uparła się mnie nie wypuścić.

Cieszę się, że nie zrobiłam wcześniej Wenus z projektu konkursowego - teraz,
po warsztatach mam większe szanse zrobić ją lepiej.

13 komentarzy:

  1. Cudowny ten wisior :)
    Pozazdrościć takiej wygranej, chociaż mi ona by wiele nie pomogła- lepić nie potrafię z niczego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech śliczny wisior:). Mam nadzieję, że niedługo pokażesz nam Wenus, jestem bardzo ciekawa efektu końcowego, bo projekt widziałam i bardzo mi się spodobał:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja właśnie zzieleniałam z zazdrości:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję warsztatów ... choć pękam z zazdrości :-))) Czekamy na efekty :-))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo dziękuję za tak miłe słowa:) bardzo się cieszę, że nasze spotkanie podobało Ci się, i jestem przekonana że Wenus w Twoim wykonaniu wyjdzie pięknie:) Pozdrawiam ciepło
    ada

    OdpowiedzUsuń
  6. to małe arcydzieło sztuki a nie tylko biżuteria, wspaniały.)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś było kolejne podejście do Wenus i mam już jakieś 90 %. Coraz bardziej się boję, żeby czegoś nie spsuć, bo dużo pracy mnie to kosztowało i póki co jestem zadowolona. Trzymajcie kciuki - proszę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za Wenus i nie mogę się doczekać kiedy pokażesz efekty:)

    a wisior podziwiam i zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę i podziwiam zatem :) (byle do niedzieli, byle do niedzieli :D)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny ten wisior:) Przepiękny:) Tylko zazdrościć Ci można;)

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)