piątek, 13 stycznia 2012

Materiał + Praca + Koszty dodatkowe = Cena

W tytule mojego posta pozwoliłam sobie zacytować Yadis ,
 do której tekstu odsyłam linkiem poniżej:


Jak wycenić rękodzieło?
Zapraszam do lektury posta Yadis - daje do myślenia
i pozwala to i owo zrozumieć.
Ja z tym pytaniem borykam się do dziś. 
O ile w przypadku wykonania szala, 
na którym to przykładzie problem omawiała Yadis
przynajmniej kalkulacja godzin spędzonych nad wykonaniem 
jest w miarę prosta, o tyle z fimo sprawa jest ogromnie skomplikowana.
Nie da się dokładnie wyliczyć ile czasu poświęciłam na wykonanie kolczyków. 
Przygotowanie warsztatu: wyczyszczenie blatu, maszynki do makaronu 
służącej do cieniowania kolorów (której wyczyszczenie to wyższa szkoła jazdy), ostrzy, rąk.
Po każdej zamianie koloru czynność się powtarza, 
żeby nie zabrudzić np. bieli niebieskim itp. 
Teraz wybór kolorów, czasem ten kolor trzeba sobie zrobić samemu
przez zmieszanie kilku innych.
Przystępuję do pracy.
Najpierw robię tzw. kiełbasę ze wzorem. 
Sęk w tym, że trudno wyliczyć jaką część tej kiełbasy 
wykorzystam do tych jednych kolczyków,
 jaką potem wkomponuję w inny projekt - wszystko jest płynne.
Potem -jeśli to mają być kwiaty-cięcie na plastry,
kształtowanie każdego płatka i złożenie w całość,
wkomponowanie kryształków, uformowanie loopów (oczek) z drutu
 i wklejenie celem późniejszego zaczepienia bigla. 
Teraz pieczemy (zwykle piekę serię biżuterii oszczędzając czas i energię)
30 minut. 
Lakierowanie: żeby uzyskać efekt szklistości nakładam średnio 
od 4 do 6 warstw lakieru
 - to mnożymy przez dwa, bo każdą stronę (lewą i prawą) oddzielnie.
Na koniec zaczepienie bigli a często założenie dodatkowych ozdób:
koralików, przekładek. 
Zwykle jednak pracuję z serią i ciężko wyliczyć nawet ile czasu 
poświęciłam tylko jednej parze, 
a, że każdy przedmiot jest inny nie mogę podzielić czasu na ilość przedmiotów.
Np. w kolczykach orientalnych jest 14 loopów do zrobienia i wklejenia,
w innych kolczykach 2...
Dlatego staram się wyliczać jakąś średnią 
na wykonanie poszczególnych elementów,
by potem to zliczyć oddzielnie dla każdej pary. 
Obfocenia i obróbki zdjęć praktycznie nie wliczałam w czas 
a to też, niestety jest czasochłonne zajęcie.
Koszt materiałów z uwagi na galopujące ceny srebra nie jest bez znaczenia.
Cena - jedni są zaskoczeni, że nieduża (jak na rękodzieło)
inni są w szoku, że za wysoka.
Też ma do płacenia ZUS, US itd. 
Odkąd sama rękodzielę mam duży szacunek do rękodzielniczej pracy innych
i doskonale rozumiem skąd taka a nie inna cena. 

8 komentarzy:

  1. Kochana...nic mądrego nie napiszę bo sama się z tym borykam...:( pocieszę Cię tylko że nie jesteś sama z tym problemem...:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. O to się napracowałaś przy moich kolczykach! Ja próbowałam ulepić coś nieskomplikowanego z fimo i białej gorączki dostałam... Ale nieistotne co kto tworzy, ręczna praca jest czasochłonna i tylko rękodzielnik jest w stanie tak naprawdę docenić rękodzieło, bo wie z czym to się je... Ja mam poczucie winy jak chce od kogoś konkretną kwotę za coś co zajęło mi cały dzień pracy i z reguły kończy się tym, że sprzedaje za grosze a i tak zdarzyło się, że usłyszałam, że drogo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :)
    Och też to wszystko znam. Dodaj do tego też projekt. Bo przecież nie jest to seryjna produkcja fabryczna w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.
    W moim przypadku dochodzi również VAT 23 %, czyli prawie 1/4 ceny wyrobu.

    OdpowiedzUsuń
  4. J - zawsze jakieś pocieszenie :).
    Lola - pewnie, że każde rękodzieło jest pracochłonne. Nie chciałam tu zakładać wyższości jednej pracy nad inną. A z sytuacją cenowa, o której piszesz: dopiero jak się wejdzie w czyjąś skórę dobrze się zrozumie.
    Racja Sarmatix - mnie VAT tez dotyczy. Chciałam tylko uzmysłowić trudności z wyliczeniem własnego nakładu czasowego.

    OdpowiedzUsuń
  5. A na koniec wszystko jest warte tyle ile KTOŚ zechce za to zapłacić.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy - tak zawsze mówi mój M ;) Też pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. No dokładnie :) Wprawdzie z innej dziedziny mam doświadczenie, ale ciężko wszystko wycenić...
    A vat, podatek dochodowy, zusy, księgowość zjadają dużą część tego co się wypracuje :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo trudny temat poruszyłaś. Każdy kij ma dwa końce, klient i twórca. Jeden tanio kupić, drugi dostać godziwą płacę za swoją pracę. Na Wizażu natknęłam się na wątek o wycenie biżuterii, można się zgodzić lub nie z proponowanymi zasadami, ale myślę, że warto przejrzeć, o ile jeszcze nie znasz:
    http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=558648

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)