środa, 21 grudnia 2011

List matki Polki do Św. Mikołaja

Wczoraj moja kochana Rene
przesłała mi mailowo tekst "Listu Matki Polki do Świętego Mikołaja"
Nie mogę go Wam nie przytoczyć...

"Cały rok byłam bardzo grzeczną mamusią. Karmiłam, myłam i głaskałam na żądanie dwójkę moich dzieci, chodziłam do przychodni częściej niż do sklepu, upiekłam 700 pierniczków na jarmark mikołajkowy w klasie mojej córki i wymyśliłam, jak zrobić szopkę na technikę bez użycia kleju. 

Mam nadzieję, że mógłbyś wykorzystać mój list na kilka Wigilii, bo pisałam go czerwoną kredką mojego syna na paragonie, czekając, aż pralka odwiruje, i nie wiem, czy znajdę jeszcze chwilkę wolnego czasu w ciągu najbliższych 18 lat. 

Oto moje świąteczne życzenia: 

Chciałabym dostać parę nóg, które nie bolą po całym dniu uganiania się za dziećmi (w dowolnym kolorze poza filetowym, bo takie już mam), i ręce, które nie zwisają bezwładnie, ale są wystarczająco silne, żeby wynieść wrzeszczącego dzieciaka z alejki ze słodyczami w markecie. Chciałabym mieć również talię, bo moja zniknęła gdzieś w siódmym miesiącu ostatniej ciąży. 

Jeśli w tym roku spełniasz również duże życzenia, to chciałabym dostać samochód z oknami odpornymi na odciski palców, i radio, które puszcza tylko muzykę dla dorosłych, telewizor, w którym nie ma żadnych programów z gadającymi zwierzętami, i lodówkę z sekretną szufladą za zamrażalnikiem, gdzie mogłabym się schować, żeby porozmawiać przez telefon. 

Z rzeczy praktycznych, przydałaby mi się lalka, która mówi "Tak, mamusiu", żeby podnieść moją samoocenę rodzicielską, a także jeden dwulatek, który załatwia się do nocnika, dwójka dzieci, które się nie biją, i trzy pary dżinsów, których zamek zapina się na całej długości bez użycia siły i narzędzi. Fajnie byłoby mieć nagranie mnichów tybetańskich, mamroczących "Nie jedz w salonie" i "Nie bij brata", dlatego że mój głos jest chyba poza zakresem odbioru moich dzieci i słyszy go tylko pies. 

Proszę, nie zapomnij też o podróżnym zestawie ciastoliny, prezentu pożądanego najbardziej przez wszystkie matki przedszkolaków. Robią ją w trzech żarówiastych kolorach i gwarantują, że rozkruszy się na każdym dywanie, sprawiając, że dom teściów będzie wyglądał tak samo jak mój. 

Jeżeli nie zdążysz już załatwić któregoś z tych produktów, poproszę o parę minut, żeby wyczyścić zęby i rozczesać włosy w ciągu tego samego poranka, albo o luksus zjedzenia obiadu o temperaturze wyższej niż pokojowa, podanego w czymś innym niż opakowanie styropianowe.  

Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, mógłbyś dokonać kilku cudów Bożonarodzeniowych. Czy byłoby wielkim problemem, żeby oficjalnie uznać keczup za warzywo? Uspokoiło by to znacznie moje sumienie. 

Nie byłoby też źle, gdybyś mógł skłonić moje dzieci do pomagania w domu bez żądania zapłaty, jakby były szefami rodziny mafijnej, albo żeby mój maluch nie wyglądał tak słodko skradając się w piżamce o północy do kuchni, żeby zjeść lodową kontrabandę. 

Cóż, Mikołaju, za dwie minuty odblokują się drzwiczki pralki, a mój syn dojrzał już moje stopy przez kratkę wentylacyjną w łazience. 
Chyba chce swoją kredkę. Bezpiecznej podróży i pamiętaj, żeby zostawić mokre buty w przedpokoju! Wejdź i napij się herbaty, żebyś się nie zaziębił (zostawiam Ci też aspirynę). Poczęstuj się ciasteczkami ze stołu, ale nie zjedz za dużo i nie nakrusz na 
dywanie."

10 komentarzy:

  1. :-))) ... oj, chętnie podpisałabym się pod tym listem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... Spokojnych Świąt! Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja, aż mi łezka w oku się zakręciła... przez wspomnienia, bo dzieci już nieco starsze:) Wesołych Świąt kochana!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ...oj...tak...Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym jeszcze dorzuciła z tydzień urlopu na bezludnej wyspie, tylko i wyłącznie w swoim własnym towarzystwie;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, April - ja też bym to dorzuciła wszystkim matkom małych dzieci (moje przerośnięte:)
    Harapatku - świetny ten tekst, mnie rozbawił, bo się z nim zidentyfikować już nie mogę, ale pamiętam - pamiętam, jak było!

    Więc ja Tobie tego tygodnia na bezludnej wyspie. No może z mężem - jeśli zechcesz go zabrać!
    Dobrych świąt.
    Dobrego... tego, co wiesz, co w mailach ostatnio:)
    I cudownej, pięknej biżuterii, zawojowania kobiecych serc pięknem tego, co rodzi się w marzeniach, dojrzewa w pomysłach, a wychodzi spod Twoich palców!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Podpisuję się pod tym listem obiema ręcyma zwisającymi do kolan:))))
    Spokojnych pełnych ciepła i miłości Świąt Bożego Narodzenia:)
    Pozdrawiam cieplutko Basia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten list jest fantastyczny!!! Myślę,że wiele mam ma podobne prośby;):)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)