środa, 9 listopada 2011

Wywiadówka

Zapomniałam wczoraj iść na wywiadówkę - gdzieś miedzy
obiadem a paleniem w piecu, się wzięło mi i zapomniało. 
Jak się wzięło i przypomniało to już nie warto się było zbierać,
bo wstyd na końcówkę.
Oczywiście zebrałam słowne cięgi przez telefon od małżynka
za taką kiepską organizację.
Ale, że córka mniej wiarygodna w donoszeniu do domu wszelkich wieści ze szkoły,
m. in. o terminach wywiadówek, kwotach do zapłacenia itp.
(syn zalicza absencję z powodu tzw. "masakrycznego" kataru) 
więc matka "hyc" na stronę szkoły a tam i owszem widnieje
termin wywiadówki ale za tydzień. 
Ha - jestem górą! 
Po pierwsze córce się oberwie za wprowadzanie 
w błąd rodzonej matki,
po drugie - wyszło dobrze, że nie jechałam, 
po trzecie skoro małż  tak bardzo chce wiedzieć jak dzieci się uczą
to niech sam się dowie - osobiście go wydeleguję.
Nie ma tego złego...

12 komentarzy:

  1. aż mi się przypomniało jak dzwoniłam do szkoły podając się za mamę i usprawiedliwiając nieobecność na wywiadówce :p
    ale w sumie co sie odwlecze to nie uciecze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że tego córka nie czyta ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jeszcze to omija, znaczy wywiadówki, bo w szkole jestem codziennie 2 razy i od patrzenia na wychowawczynię już mi niedobrze, bo ciągle coś chce... a wywiadówek po prostu nie opłaca się robić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha ale sie uśmiałam :) za wysłaniem m. na wywiadówkę jestem za :) oni zawsze najmądrzejsi ale żeby iść to się rzadko kwapią sami z siebie ... hehe ja mamie zawsze mówiłam ,że mamy wychowawczynię nie rozgarniętą i ,że zapomniała nam powiedzieć, albo mówiła na ostatni moment jak mnie już nie było ( a zwalniałam się wcześniej na pociąg ) ale to już w liceum hihi

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ ja to znam haha, uśmiałam się też, jak to dobrze że mój synuś już dorosły, a Ty Harapati dzielna kobieta jesteś i na dodatek bardzo zdolna bestyjka

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jest:)) wyślij M., wyślij:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż- niezła historia, ale dobrze, że termin jednak jest dalszy, to nie będziesz musiała nadrabiać zaległości :) Pamiętam jak ja kiedyś byłam zmuszona iść na wywiadówkę do liceum mojej siostry, mimo, że jestem starsza wyglądam młodziej od niej- ech te dziwne spojrzenia rodziców i wychowawczyni :)
    I dziękuję za miły komentarz na moim blogu, takie lubię czytać najbardziej i podnoszą na duchu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam swoje kombinacje dotyczące wywiadówki (żeby rodzice nie poszli itd) :D. Niby nic nigdy się nie działo, ale jakoś we mnie-dziecku taka obawa była.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha ha i dobrze, niech też idzie :D Na szczęście my się dziećmi podzieliliśmy, nie koniecznie sprawiedliwie ale i tak lepiej jakby tylko jedno z nas miało ogarnąć wszystkie wywiadówki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurzę, wychodzi na to, że ja taka correct byłam i na wywiadówki rodzice chodzili, bo zawsze mówiłam:)
    Ale moje dziecię już nie zawsze - oj, mieli my się:)))

    Szczęściem dziecię wyrosło i niedługo już samo będzie na wywiadówki latać, a ja się będę chichrać:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę dorosłych dzieci :)
    A tak to się martwię, jak tu te bestie na ludzi wychować;P

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)