piątek, 18 listopada 2011

Dopadło mnie...

...totalny fiks, obsesja, mania posiadania wszelkich narzędzi, 
akcesoriów do mas plastycznych:
nożyków, dłut kulkowych, narzędzi modelarskich, 
foremek, arkuszy teksturowych itd.
Mam mnóstwo pomysłów...
Mąż z politowaniem kręci głową na widok mnie nieszczęsnej - 
śledzącej w necie, z wypiekami na twarzy, wszystkie nowinki polemerclay'owe.
Mówi, że, jak mi to potrzebne to żebym sobie kupiła i będzie spokój. 
Ja się zastanawiam czy będzie spokój - bo jak ja sobie to wszystko kupię?
Po pierwsze już na to co znalazłam kasy mało. A nawet gdyby...
Przecież zaraz znajdę coś nowego,
czego jeszcze nie mam a dzięki czemu inne cuda można robić.
Muszę się leczyć ;)

16 komentarzy:

  1. Nie ma opcji!
    Nie wyleczysz się, to jest nałóg nieuleczalny, nałogowiec Ci to mówi!
    Kupuj, kupuj - i pokazuj szybko nowe pomysły - ja zarażona jestem i zarażam wokół:)))
    (następna po celtyckiej zaraza jasny gwint!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieeee! O ja biedna - zaraza nieuleczalna jest - powiadasz? To ja niedługa naga i bosa zostanę. Już teraz wolę te "cosie" zamiast nowej torebki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, witaj w klubie nałogowców:))
    I ciesz się, że naszło cię tylko na przyrządy i akcesoria... ja to bym kupiła wszystko i do każdej techniki:)) Stąd też mam zapas włoczek na kilka lat pewnie, koralików różnych, papierków i czego tam jeszcze to sama nie wiem... No i niestety to jest choroba nieuleczalna:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Znaczy się wszystko jest z Tobą git!
    Bez świra (czytaj: pasji) człek wariuje, mówię Ci!
    Dzieci pójdą w świat, mąż pewnie też ma swoje "szaleństwo", a Twój świr z Tobą zostanie:)))

    Zaraza jest nieuleczalna.
    A w ogóle to ja zabraniam Ci się leczyć!
    Jest jeszcze sporo rzeczy, które z Twoich rąk chciałabym mieć - i nie ma w tym żadnej ściemy!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe, też tak mam, ale z wszelkimi przydasiami, nawet takimi, które mi niepotrzebne. Patrzę, zachwycam się tym, jakie to słodkie, jakie ładne, jakie pomysłowe i nie raz coś wezmę, co potem leży i się starzeje, a ja znowu wypatrzę coś nowego co muszę mieć :P Co do narzędzi do lepienia, to w nie zaopatruje mnie mój ukochany. Oczywiście takimi na studencką kieszeń...
    Pozdrawiam ciepło i życzę zakupów bardzo udanych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O... Kocham Was! Znaczy się nie zwariowałam? Może inaczej - takich wariatów jest więcej? A to mi trochę lepiej... Uf
    A propos niepotrzebnych przydasiów to chyba jaką wymiankę albo rozdawajkę wynajdę, bo też mam tego. U mnie się kurzy a ktoś by się ucieszył.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja ostatnio zastanawiałam się ... czy nie zwariowałam :-) Ale widać nie tylko ja tak mam ... witaj w klubie! Na początku mojej "działalności biżuteryjnej" potrzebowałam tylko kilku szczypców. Potem okazało się, że jeszcze inne różniaste narzędzia mi są potrzebne ... i tak bez końca :-) Mój mąż kiwa głową i mówi: no kup, zamów skoro są potrzebne. A ja chodzę i z myślami własnymi się biję ... bo oprócz tego trzeba jeszcze normalnie żyć! Już nie mam gdzie układać tego co mam ... a co dopiero jak jeszcze coś przybędzie. A jak te narzędzi i materiały tak sobie leżą ... to prawie do mnie wołają :-) A ja zamiast pracować i robić projekty ... to wolałabym biżuteryjkę wyrabiać :-) No i co my biedne zrobić mamy??? Zaraźliwe to okropnie jest ... wyleczyć się nie da ... a im dalej w las (jak to stare przysłowie mówi) :-) Stwierdziłam, że na gwiazdkę to sobie chyba zażyczę młotek, kowadło, imadło i komplet pilników :-) Chyba na mózg mi padło :-)))
    Oj, ale się rozpisałam. Nie martw się ... nie tylko ty tak masz :-) Uściski i powodzenia w dalszej twórczości!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja głupia już pisałam do Świętego o szybkowar... Buuu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja Cię doskonale rozumiem...
    Mój mąż w takich sytuacjach mówi z politowaniem 'zajmij się jakąś normalną pracą' a wtedy syn w obronie mamusi 'takie jest życie mój drogi'
    Ale jeżeli pojawiają się plany, pomysły jest natchnienie to trzeba to wykorzystać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, znam to... Ja podobnie mam z książkami;) Mam ich pełno na liście, która robi się coraz większa. Już nieraz tak miałam, że jak od razu nie kupiłam, to potem nigdzie tego nie mogłam znaleźć. Z kolei innym razem kupiłam a potem wyszło coś jeszcze lepszego... Liczy się wyczucie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać, ze nie tylko ja mam tu bzika na tym punkcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na szczęście się przed tym ustrzegłam :D
    Ale narzędziowy nałóg znam z innego przypadku, kiedyś wszystko co do malowania i rysowania (i to najlepsze, no bo jakżeby inaczej!) musiało być moje :D Kieszeń rodziców to nieźle odczuła, ale na szczęście teraz skupiam się na maturze no i na wywiązywaniu się z modelinowych zamówień :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, im dalej w las tym więcej drzew- ale ja nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Lepiej wydawać na rozwój osobisty i własnych umiejętności i pasji, niż choćby na papierosy czy jakieś modne fanaberie które do niczego nie są potrzebne tak naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  14. I do not even understand how I finished up here, however I think this report was fabulous .I don't know your past yet certainly you are going to be a famed blogger if you aren't yet Salutations !

    Before I go, let me thank you for your tolerance with my English as (I am positive you have figured this at this moment ,), English is not my main language accordingly I am utilizing Google Translate to shape out what to record what I truly wish to state.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana... znam to, ja teraz ograniczam przeglądanie stron internetowych do minimum... choć też jest jeszcze tyle narzędzi których mi brakuje... chociażby drugiej pary szczypiec do lutowania (i wiele wiele innych)... ale właśnie mnie doścignęło to życie... i choć ciężko odsunąć się od nałogu... próbuję go zagłuszyć robiąc makramy lub dłubiąc na drutach, bo ręce zająć trzeba;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szybkowar dobra rzecz - szybko jedzenie zrobisz i szybko do fimo wrócisz:)
    Mnie do dłubania zniechęca fakt, że dłubię tylko dla siebie i nikt tego nie chce...

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)