niedziela, 23 października 2011

Znów czerwone zwyklaczki

Leżały sobie koraliki, leżały... a ja do nich zaglądałam i znów je chowałam. 
W końcu stwierdziłam, że co mają tak leżeć bezużytecznie 
- wypróbuję na nich nowo nabyty lakier w sprayu,
i albo je diabli wezmą albo coś z tego będzie...
No i nie wzięli diabli (bo oni złego nie biorą ;)), 
i powstał naszyjniczek całkiem (z)nośny.
A lakier, jako nadający się do fimo, powędrował na półeczkę 
w mojej prowizorycznej pracowni.
Naszyjnik: fimo,koraliki
drewniane i elementy w kolorze srebra.

10 komentarzy:

  1. Świetne. trochę wygląda (jak się przymruży oczy) jak zwinięty wąż:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie takie zwyklaczki,bo piękne korale jesienne Ci wyszły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie zwyklaczki, pięknie wyszły te barwy próbujące przebić się przez czerwień :)
    A jaki to lakier w sprayu?

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie tez nie wyglada to na zwyklaczki, sliczne kolorki Ci wyszly

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza myśl, jak mi przyszła do głowy to taka sama jak u Marzeny:))
    Śliczne korale Ci wyszły! A wiesz, że u mnie też tak sobie leża i leżą koraliki... bezużytecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo udany naszyjnik:) Taki cieply,jesienny,klasyczny. Bardzo w moim guscie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ebru - wiesz za specjalnie to go polecać do fimo nie będę bo okropnie długo schnie (coś koło 24 godz.). Poza tym użyłam go po raz pierwszy - więc nie wiem na ile rezultaty są wiarygodne. Ale mam na oku kolejny - tym razem - akrylowy w sprayu i dużo tańszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie "bawisz" się fimo;) pozdrawiam serdecznie i dodaję do obserwowanych kateandhandmade.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)