środa, 8 czerwca 2011

Moje miejsce pracy. My workspace

Tak - miejsce pracy i to podczas ataku natchnienia :),
w totalnym nieładzie twórczym. 
Jestem ciekawa czy wasze kąciki pracy wyglądają podobnie, 
w czasie gdy się wyżywacie artystycznie?

14 komentarzy:

  1. Twoje miejsce wygląda niezwykle schludnie... u mnie potrafi być pół mieszkania zabałaganione... W tej chwili zajęłam dwa stoły duże i zwyczajnie nie sprzątam... sobie leży, kiedy mam czas to poddłubuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. To Ci trochę zazdroszczę :)-ja przy trójce dzieci nie mogę sobie pozwolić na stałą ekspozycję drobiazgów potrzebnych do pracy - zaraz by się komuś coś przydało albo trzeba było coś dotknąć (przy niewypieczonej masie to klęska).

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie podobnie :) U nawet parapet jak ty zajmuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mój warsztat podąża za mną,ale ja działam szydełkiem.mnie nawet dziecko nigdy nie jest w stanie zaburzyć rytmu pracy(chyba że coś spruje ;) )
    Twój artystyczny nieład jest naprawdę przyzwoity :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jest o wiele gorzej - biurko całe w sutaszu, koralikach, nitkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Łaaa... Zazdroszczę Ci. Ja mieszkam z chłopakiem na wynajętym i gnieżdżę się zawsze gdzieś w kącie na podłodze :/ Jak tylko będę miała swój dom, z którego już nie będę się musiała wyprowadzać, to też sobie taki kącik zrobię. Bardzo fajne, przytulne miejsce masz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie się ta twórcza beztroska z powodu dziecka za chwilkę skończy ehhehehe, na szczęście starsze już na tyle stare, że wie, że nie wolno ruszać... no a w planach, marzeniach dom z prawdziwą pracownią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. heh, ja też głównie na podłodze... i bardzo ubolewam nad brakiem jakiegoś przyzwoitego miejsca, bo moje graty można już w całym mieszkaniu znaleźć, każdąś wolną przestrzeń zajmuję i tam kamienie upycham :)...
    całe szczęście lodówka jeszcze nietknięta :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój "bałaganik" możesz zobaczyć na blogu :)) zazdroszczę porządku. Czasami tez bym chciała wszystko schować i nie oglądać bałaganu. Jak moje dzieciaki wyjdą z łóżeczek i kojca, to koniec ze mną :))

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myślałam, że tylko u mnie jest taki nieład artystyczny. ty masz o tyle lepiej że to osobne wydzielone miejsce ja natomiast muszę każdorazowo rozkładać się na ławie w salonie i za każdym razem po zakończeniu pracy wszystko uprzątać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki Douma - mały, ciasny ale własny :)
    No właśnie - pracowania - to by było coś... ale może kiedyś się uda i będzie a narazie cieszę się moim kącikiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam cieplutko:). Cudny blog-cieszę sie, że tu trafiłam. Ja - gdy mam natchnienie by coś wydłubać, muszę rozkładac sie na kuchennym stole:/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie widzę żadnego nieładu. Piękny kącik do pracy w trakcie tworzenia. Ja swego nie pokażę bo zwyczajnie wstyd... wszystko mam wszędzie, a że robię kilka rzeczy na raz, to jestem w kuchni z maszyną, w sypialnie na łóżku z koralikami i w pokoju na podłodze z całą resztą:)
    Marzy mi się pracownia, w której będę mogła się rozłożyć i nie składać zanim nie skończę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę przede wszystkim porządku :)
    Na moim częściowo spalonym lutownicą biurku jest wszystko porozrzucane,a jak zabiorę się do porządków to później nie wiem co gdzie jest :D

    OdpowiedzUsuń

Witam serdecznie każdego odwiedzającego i dziękuję za komentarze :)